Grażyna Jagielska „Miłość z kamienia”

Spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki – 29.01.2015 r. 

DKK

Pierwsze w nowym roku spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki poświęciliśmy książce „Miłość z kamienia”. Pani Grażyna opowiada o swoim życiu z reporterem wojennym, Wojciechem Jagielskim, który przez wiele lat jeździł do najbardziej niebezpiecznych rejonów świata, począwszy od Afganistanu, Gruzji i Czeczenii, a skończywszy na RPA, Kenii i Zimbabwe. Jego wstrząsające relacje doskonale ukazywały rozgrywające się na ziemi piekło. W bezpiecznej ojczyźnie, wiele mil od wojennej zawieruchy, Grażyna Jagielska płaciła cenę za gorące materiały swojego męża. Paniczny strach, brak wieści, niemożliwość skontaktowania się z Wojtkiem, wszystko to spowodowało, że i ona przeżywała piekło. Jak można normalnie funkcjonować, wychowywać dzieci, pracować, prowadzić dom, uśmiechać się, kiedy każdy dźwięk telefonu kojarzy się z informacją o śmierci męża?

On odczuwa potrzebę przebywania w miejscu najważniejszych wydarzeń, gdzie dzieją się sprawy najważniejsze i najistotniejsze. Ma poczucie, że jego zawód jest ważny, bo wyjaśnia i interpretuje rzeczywistość. Jednocześnie, jak sam przyznaje, żeby móc wykonywać zawód korespondenta wojennego trzeba mieć pewną ostoję, coś stałego, jakiś punkt odniesienia. Tym oparciem jest rodzina; tylko teoretycznie bierni uczestnicy wydarzeń na wielu frontach. Z każdym powrotem Wojciecha Jagielskiego do domu, wraz z nim wkraczały pod ich wspólny dach przywiezione przez niego historie. Śmierć ludzi, których się poznało, śmierć widziana z bliska, śmierć, o której trzeba komuś opowiedzieć. Grażyna chłonie to wszystko, aż w końcu z objawami zespołu stresu bojowego, choroby właściwej żołnierzom, trafiła pod opiekę psychiatryczną. Podjęła wraz z lekarzami walkę o powrót do normalności, do zwyczajnego życia żony i matki. Swoje przeżycia opisała w książce, bardzo smutnej i wstrząsającej. Opowiedziana przez Grażynę Jagielska, historia wywarła duże wrażenie na uczestniczkach spotkania DKK. Polecamy książkę „Miłość z kamienia” przede wszystkim dlatego, abyśmy zdali sobie sprawę, jaką cenę za swoją pracę płacą nie tylko korespondenci wojenni, ale także ich rodziny.